Ostatnie Posty

(S)watch out!
W roli głównej: Golden Rose Rich Color, 102



Producent: Golden Rose, Łódź
Seria: Rich Color
Kolor: 102

Pojemnść: 10,5 ml
Pędzelek: płaski, szeroki
Krycie: dwie warstwy

Na zdjęciach z wykorzystaniem:
* odżywka diamentowa Eveline
*  Essence Special Effect! 10 Glorious aquarius
* Seche Vite

Lakierów Rich Color od Golden Rose przedstawiam Wam nie trzeba. Każdy je dobrze zna i podejrzewam, że większość uwielbia. Ja także należę do ich wielkich miłośniczek. Marka zadbała nie tylko o samą formułę lakieru ale także o bogatą gamę kolorystyczną. Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. W dodatku ich dostępność jest zadowalająca. W ostatnim czasie pojawiło się wiele punktów sprzedaży produktów GR.

Buteleczka, którą pokażę Wam dzisiaj ma bardzo interesujący kolor. Kupiłam go jako szarość, bo tak właśnie prezentuje się w świetle sztucznym. Realnie zobaczyć możemy, że wpada on w fiolet, którym jest przełamany. Trudno inaczej opisać to cudo. W przeciwieństwie, do pozostałych lakierów GR, ten ma dość rzadką konsystencję, co nie jest kłopotliwe. Dzięki szerokiemu pędzelkowi, lakier łatwo i precyzyjnie rozprowadzimy po płytce naszego paznokcia. Lakier schnie dość szybko przy pierwszej warstwie, wolniej przy drugiej. Mam wrażenie, że dość długo pozostaje plastyczny. Producent gwarantuje krycie po jednej warstwie i jest to prawdą pod warunkiem, że nałożymy dość grubą warstewkę. Lakier wysycha na połysk i doskonale odbija promienie słoneczne.






Jak Wam się podoba?
Które numerki Rich Color polecacie?

Kilka dni temu mój laptop zaczął wyczyniać cuda, aż w końcu ostatecznie się ze mną pożegnał. Tym sposobem na czas nieokreślony muszę Was opuścić... Trzymajcie kciuki, żebym szybko weszła w posiadanie nowego cacka! :)


Po ciężkim, pełnym egzaminów tygodniu, wracam do Was z kolejnym postem blogowo-poradowym. Zauważyłam, że ta seria cieszy się sporym zainteresowaniem, mam nadzieję że wyciągacie wnioski z tych postów.  Inspiracji wszędzie pełno! :)





Ostatnio na facebooku wyświetlił mi się post, w którym pewna blogerka krytykowała inną za 'kradzież nagłówka'. Fakt, że oba wykonane były z użyciem tego samego tła, identycznej czcionki - ten sam styl wykonania, ewidentnie wzorowany. Tak ale czy możemy nazwać to kradzieżą? Absolutnie nie!

Wykorzystując do swoich prac elementy znalezione w sieci musimy liczyć się z faktem, że dostęp do nich ma każdy! Może pojawić się milion nagłówków identycznych do naszego i kompletnie nic z tym nie zrobimy. Dlaczego ktoś kopiuje? Bo może. Proste.

Szata graficzna bloga jest istotnym elementem. To dzięki niej w wielu przypadkach zdobywamy obserwatorów. Oczywiście pamiętajmy, że najistotniejsza jest treść ale oczywistością jest fakt, że nie zostanę na blogu, który zwyczajnie razi grafiką. 

Nasza oprawa jest jednym z symboli bloga, tym co wpada w oko i sprawia, że blog staje się rozpoznawalny. Na pewno macie tak, że wchodzicie na pierwszego lepszego bloga z obserwowanych i od razu wiecie 'u kogo jesteście'. No właśnie! Warto więc zadbać o to, aby nasze dzieło było oryginalne i niepotarzane, a wierzcie mi, nie trudno o to! :)

Przyglądam tyle ślicznych nagłówków, sama tworzę takie na zlecenie i za każdym razem zadaje sobie pytanie 'dziewczyno po co wybierasz zdjęcia z sieci, skoro masz tyle swoich do wykorzystania?!'. Nie rozumiem czym kierujemy się podejmując taką decyzję? Dlaczego prowadząc bloga modowego sięgamy do zdjęć naszych autorytetów, a nie zasobów publikowanych przez nas na blogu? 



A tak niewiele potrzeba.